Wiara w siebie daje zwycięstwo

Przed spotkaniem z AZS UJK Kielce nikt nie musiał przekonywać zawodników Oknoplast Sp. z o.o. Korony Kraków o mobilizacji, która przenika się z ich coraz większym profesjonalizmem. Przebieg rywalizacji, tradycyjnie, zgotował wielkie emocje do ostatnich, setnych części sekundy. Po końcowej syrenie natomiast wybuchła radość, a każdy z naszych graczy odniósł jednocześnie swoje małe zwycięstwo.

Od początku było widać, że krakowianie dorównują kroku czołowej ekipie ligi, a pod wieloma względami nawet ją przewyższają, jednak pewnym mankamentem pozostawała skuteczność. Niemniej, i te braki dało się zatuszować. Sygnał do ataku dał Franciszek Usydus, przymierzając w swoim stylu za trzy.

Uzupełnić go postanowił pełny ogromnej woli walki Bartosz Leśniak. Jego wejścia pod kosz nie tylko wyglądały efektownie, ale też systematycznie dostarczały ważnych punktów.

Najwięcej problemów gospodarzom sprawiał koszykarz z Kielc o wzroście bliskim 200 cm. Jego powstrzymanie stanowiło jeden z kluczy do sukcesu, aczkolwiek nie przychodziło to łatwo. W dużej mierze dzięki niemu AZS UJK wygrał pierwszą kwartę 20:15.

W drugiej części inicjatywę zaczęli przejmować podopieczni Marcina Kękusia. Coraz częściej znajdowali drogę do kosza. Kolegów wesprzeć starał się Robert Hoffmann. Tego dnia, pechowo piłka kilka razy wykręciła mu się z obręczy, przy czym to nie oddaje do końca prawdziwego obrazu jego występu. Dzielnie pracował w obronie powstrzymując sporo groźnych zagrań. Podobnie Michał Kądziołka, który starał się za trzech i… jeszcze przed przerwą wykorzystał limit przewinień. Wtórował mu Maciej Maj. Jego nieustępliwość zawsze okazuje się cenną bronią. Podobnie Jan Walaszek. Początkowo popełnił trochę błędów, lecz sam potrafił dojść do wniosku co należy robić. Przy drugim pojawieniu się na boisku zaprezentował się korzystniej, m in. pod względem defensywy.

Na przerwę oba zespoły schodziły przy rezultacie 40:40.

Po zmianie stron miejscowi wciąż sprawiali wrażenie lepszej drużyny. Warto podkreślić znakomitą postawę Mateusza Kękusia, który staje się coraz bardziej znaczącym trybem w lokomotywie pod nazwą Oknoplast Korona Kraków. Brał na siebie ciężar gry, umiał w trudnych momentach rozgrywać piłkę, celnie rzucać i odważnie zbiegać pod kosz, gdzie zazwyczaj wymuszał przewinienia. Jego dążenia, nadal dobra dyspozycja Usydusa i wsparcie Leśniaka poprzez udane próby rzutowe zza łuku spowodowało, że na przełomie trzeciej oraz czwartej partii przewaga klubu ze stolicy Małopolski oscylowała wokół 10 „oczek”. Działo się tak również za sprawą nominalnych zmienników. Konrad Faryj zbierał piłki przy rywalach wyższych o 30 centymetrów, a w walce na tablicach swoje warunki wzrostowe wykorzystywał też Wojciech Rzeźnik. Uwagę konkurenta absorbował Nikodem Mazur, zaskakując sprytem przy podejmowaniu decyzji o „strzale” bądź zbiegnięciu w pole trzech sekund. Nieźle radził sobie także Konrad Mateja, niejednokrotnie znajdując się w centrum wszelkich akcji.

Jednak nieprawdopodobnie ważna była rola Leśniaka. Kiedy po otrzymaniu przewinienia technicznego i niesportowego halę musiał opuścić Usydus, to on przejął opaskę kapitańską. Wziął na siebie obronę wspominanego centra AZS UJK Kielce i mimo delikatnie mówiąc zauważalnej różnicy wzrostu, ustawieniem oraz inteligencją umiał go zatrzymać.

Mało tego, kielczanie w decydującej batalii odrobili straty. Z perspektywy ławki, po popełnieniu piątego faulu, rywalizację oglądał już Kękuś. Do końca pozostawały dziesiątki sekund, a wynik zmierzał w stronę remisu. Każdą, nawet minimalną zaliczkę, traktowano jak zbawienie. I właśnie wtedy Leśniak brał piłkę do ręki, wbiegał między defensorów, by po chwili stawać na linii rzutów osobistych. Hoffmann zaś, choć wcześniej pudłował, tuż przed finiszem nie pomylił się z półdystansu, z zerowego konta, kończąc akcję niczym legendarny Juan Carlos Navarro.

Trzy sekundy przed zakładanym końcem piłka była po stronie Oknoplast Korony. Wystarczyło chwilę ją przytrzymać. Szkoleniowiec rozrysował konkretny ruch, a bohaterem mającym podjąć się wyzwania był Leśniak. Gdy tylko dostał podanie, wykonał zadanie perfekcyjnie, nie dając się przy tym sfaulować. Przeciwnik pozostał bez szans na odpowiedź. W hali Korony zapanowała prawdziwa, zasłużona radość.

Oknoplast Korona Kraków – AZS UJK Kielce 68:66 (15:20, 25:20, 16:10, 12:16)

Oknoplast Korona: Usydus 21, Leśniak 19, Kękuś 10, Hoffmann 7, Mateja 5, Rzeźnik 2, Walaszek 2, Maj 1, Mazur 1, Kądziołka 0, Faryj 0, Frączek 0.

AZS UJK: Kundera 26, Basa 19, S. Strojek 7, Wierzbicki 5, Bedla 4, Wesołek 3, Majewski 0, Kołodziejczyk 0, Grzybek 0, Bożyk 0, A. Strojek 0.

2019-03-18T23:16:41+01:00